Spełniło się moje marzenie: start w koszulce z orłem na piersi

26462

Rozmawiamy z jędrzejowskim biegaczem Tomaszem Gawrońskim, który wziął udział XI Mistrzostwach Europy Głuchych w Biegach Przełajowych i z drużyną Polski zajął pierwsze miejsce na 4 i 12 km. To twoje pierwsze zawody, odkąd w grudniu ubiegłego roku znalazłeś się w lekkoatletycznej kadrze narodowej Polskiego Związku Sportu Niesłyszących.

– Powołanie do kadry narodowej było dla mnie bardzo ważnym wydarzeniem, a start w koszulce z orłem na piersi na zawodach w Bydgoszczy – spełnieniem marzeń. 11 European Deaf Cross Country Championships odbywały się w dniach 5-6 października, wcześniej, od 31 września do 4 października wziąłem udział w zgrupowaniu kadry reprezentacji, które zorganizowano na obiektach „Zawiszy” Bydgoszcz. W zawodach wystartowały reprezentacje dziewięciu państw m.in. Niemiec, Holandii, Hiszpanii, Włoch i Finlandii. Na obydwu dystansach – 4 i 12 km – drużynowo byliśmy najlepsi. Na dystansie 4 km pokonaliśmy drużynę z Rosji i Hiszpanii, natomiast na 12 km – z Hiszpanii i Niemiec. Nasza drużyna liczyła sześć osób, do dekoracji stanęło nas pięciu: ja, Michał Wojciechowski, Adrian Marcinkiewicz, Rafał Nowak i Michał Kulpa. W klasyfikacji indywidualnej w biegu na 4 km zająłem 10 miejsce, a w biegu na 12 km – miejsce 14. Mistrzostwa były bardzo dobrze zorganizowane, poznałem wielu nowych ludzi i przywiozłem z Bydgoszczy same miłe wspomnienia.

Od ilu lat biegasz? Które starty były dla ciebie ważne?

– Można powiedzieć, że biegam od 12 lat. Pamiętam, jak w sierpniu 2006 r. mój sąsiad zmierzył czas mojego biegu – osiągnąłem 2 minuty na 700 metrów. Wtedy bardzo mi się to spodobało i zaczęła się moja przygoda z bieganiem. Trenowałem i jeździłem na zawody m.in. pod okiem Włodzimierza Florka i Tadeusza Sopla, a potem w Kielcach – Adama i Henryki Jóźwików. W 2011 r. zrezygnowałem z dojazdów do Kielc, bo były męczące i kosztowne. Do biegania wróciłem w 2013 r., a rok później zacząłem intensywne starty. Jeździłam na zawody z innym biegaczem Józefem „Gutkiem” Worobcem. Byłem w czołówce wielu biegów, m.in. Biegu Lisów w Jędrzejowie, Biegu Niepodległości w Miechowie, Biegu na Grochowiskach w Pińczowie, czy w Biegu Pogoni za Żubrem w Niepołomicach. Uplasowałem się w pierwszej dziesiątce Ogólnopolskiej Ligi Biegów Górskich. Bardzo ważna jest dla mnie nagroda „Złotego Gryfa 2017” w dziedzinie „Działalność pożytku publicznego i integracja społeczności lokalnej”. Moje starty wspierają firmy „AutoDeal” i „Kam-Car”.

Co ci daje bieganie? Masz jeszcze czas na inne pasje?

– Bieganie to przygoda, spotkanie z przyrodą, możliwość lepszego poznania nie tylko innych ludzi, ale i samego siebie. W czasie biegu dużo i lepiej się myśli. Kiedy biegam, podpatruję naturę, która potem staje się tematem moich rysunków i obrazów. Lubię malować zwierzęta, zwłaszcza koty, oraz pejzaże. Miałem już indywidualną wystawę prac w Centrum Kultury oraz uczestniczyłem w zbiorowej ekspozycji „Cudze chwalicie, swego nie znacie” w Muzeum im. Przypkowskich. Lubię ruch, więc gdybym nie biegał, pewnie jeździłbym na rowerze lub pływał. Swoim bieganiem chciałabym również zachęcić innych do aktywności, żeby ruszyli się sprzed telewizora oraz komputerów i zadbali o swoje zdrowie.

Dziękuję za rozmowę.

Agnieszka Smorąg