Smutna informacja nadeszła z Pińczowa. 4 stycznia rano w tamtejszym szpitalu zmarł Leon Kaleta z Sobowic, najstarszy mieszkaniec powiatu jędrzejowskiego i jeden z najstarszych mieszkańców Polski.

Leon Kaleta urodził się 1 lutego 1912 r. w Sobowicach w gminie Imielno; tam też mieszkał do śmierci. Miał za sobą piękną żołnierską kartę. W latach 1933-1935 jako radiotelegrafista służył w Korpusie Ochrony Pogranicza (m.in. w Jarosławiu i Czortkowie). We wrześniu 1939 r. został zmobilizowany do 4. pułku piechoty Legionów. Szlak bojowy zakończył pod Złoczowem, gdzie dostał się do niewoli sowieckiej. Po pewnym czasie uciekł z niewoli i wrócił do rodzinnej miejscowości. W czasie okupacji był członkiem Batalionów Chłopskich, a następnie Armii Krajowej. Po wojnie włączył się w odbudowę kraju ze zniszczeń. Wstąpił też do Polskiego Stronnictwa Ludowego. W latach 80. XX w. był działaczem NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych.

Prężnie działał na rzecz rodzinnej miejscowości. Był aktywnym społecznikiem, współzałożycielem komitetu elektryfikacyjnego. Przyczynił się do budowy pierwszej w powiecie „tysiąclatki” (tak nazywa się szkoły zbudowane w latach 60. XX w. na tysiąclecie państwa polskiego), mostu na Nidzie, osuszenia łąki i regulacji Nidy, czy budowy remizy w Sobowicach.

Jego doroczne urodziny były zawsze niezwykłą okazją do spotkania rodziny, a także oficjalnych gości. Na 109. urodziny, które obchodził w ubiegłym roku, został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Cieszył się dobrym zdrowiem, uwielbiał spacery. Miał ogromne poczucie humoru, świetną pamięć, ciągle żywo interesował się tym, co dzieje się w jego najbliższej okolicy, jak i w kraju. Dużo czytał. Nie miał recepty na długie życie. Zawsze mówił, że trzeba żyć skromnie i dużo pracować.

W ostatnich latach opiekowała się nim wnuczka Beata Miernicka.