Mieszkańcy Potoka Wielkiego protestują przeciwko planowanej budowie ogromnej farmy fotowoltaicznej, która miałaby zajmować powierzchnię ponad 80 ha.

Farma miałaby powstać na prywatnej działce, która niedawno należała do Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej. Inwestorem jest firma Elektrownia PV 7 z siedzibą w Warszawie, która planuje budowę elektrowni słonecznej (fotowoltaicznej) o łącznej mocy 120 MW. Na początku grudnia burmistrz Jędrzejowa wydał decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach inwestycji.

Mieszkańcy wsi protestują przeciwko tej inwestycji.

– Nikt nas nie zapytał, czy chcemy, by taka instalacja tu powstała. Nikt nie wyjaśnił, czy będzie ona szkodliwa dla zdrowia, czy nie – mówi sołtys Adam Gajos.

– Na 34 działkach o łącznej powierzchni 83 ha planowane jest wybudowanie siedmiu farm fotowoltaicznych o łącznej mocy 120 MW. Oznacza to 200 tys. paneli fotowoltaicznych, 1200 sztuk inwerterów i wysokość konstrukcji do 5 m. Najbliższe zabudowania mieszkalne znajdują ok. 40 m od granicy działek inwestycyjnych. Od kilku lat Potok Wielki prężnie się rozwija, powstają nowe domy. Jednocześnie wrzuca się nam inwestycję na działkach, na których jest nie tylko V i VI, ale też IVa i IVb klasa ziemi. Jeśli będziemy produkować prąd na takiej ziemi, to z czego będziemy mieli chleb? Nie jesteśmy przeciwnikami takiej formy pozyskiwania energii, wielu mieszkańców ma w swoich gospodarstwach panele słoneczne. Protestujemy tylko przeciwko przemysłowej skali przedsięwzięcia i budowaniu na dobrych glebach. Niech farmy powstają na nieużytkach, gruntach pokopalnianych, żwirowiskach, gdzie nie ma mieszkańców i nie psują krajobrazu – mówi radny Janusz Ziębiński.

Burmistrz Jędrzejowa Marcin Piszczek powiedział, że droga do budowy elektrowni fotowoltaicznej jest jeszcze długa.

– Firma musi przejść kolejne etapy, by uzyskać pozwolenie na budowę. Procedury zajmują sporo czasu. Może zatem warto podjąć rozmowy z właścicielem gruntów i inwestorem – powiedział burmistrz Marcin Piszczek.

Mieszkańcy zdecydowali, że ci z nich, których grunty sąsiadują z działkami, na których będzie prowadzona inwestycja, będą składać odwołanie od decyzji środowiskowej i później zastanowią się nad dalszymi krokami.

Na zdjęciu: wiejskie spotkanie w sprawie kontrowersyjnej inwestycji.