Za, a nawet przeciw kurnikom w Dalechowach

Kurnik

Imielno. Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło najpierw negatywną decyzję wójta, a potem pozytywną w sprawie kontrowersyjnej budowy kurników w Dalechowach.

Sprawa ciągnie się od około dwóch lat, kiedy to inwestor ze wsi Dalechowy postanowił wybudować kurniki. Ze względu na protesty mieszkańców Urząd Gminy w Imielnie wydał negatywną decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach realizacji przedsięwzięcia pod nazwą „Budowa sześciu obiektów inwentarskich do hodowli brojlera kurzego z infrastrukturą”. Miałoby tam powstać sześć budynków o powierzchni 2 tys. m2 każdy, gdzie rocznie hodowane byłoby ok. 1,8 mln kurcząt. Inwestor odwołał się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które uchyliło decyzję i jesienią ubiegłego roku przekazało do ponownego rozpatrzenia. Zdaniem SKO protesty społeczne nie mogą być powodem odmowy.

Gmina jeszcze raz pochyliła się na dokumentami i tym razem inwestor dostał przyzwolenie na budowę kurników. To rzecz jasna nie zadowoliło mieszkańców, którzy decyzję gminy zaskarżyli do tego samego SKO. 20 kwietnia kolegium ponownie uchyliło decyzję wójta, tym razem pozytywną, zalecając ponowne rozpatrzenie sprawy.

– Jakie ja mam jeszcze możliwości, skoro kwestionuje się zarówno zgodę na inwestycję, jak i jej brak? Wychodzi na to, że jaką decyzję byśmy nie podjęli, to będzie ona zła – uważa Zbigniew Huk, wójt Imielna.

Jan Zawada, radny i mieszkaniec Karczunku, nie kryje radości z „wygranej”, uważając, że mieszkańcy Helenówki, Rajchotki, Karczunku i Dzierszyna wreszcie postawili na swoim po wielu miesiącach protestów przeciwko inwestycji, która ich zdaniem zniszczy ich miejscowości. Jednak na świętowanie zwycięstwa chyba jeszcze za wcześnie. Inwestor ma 30 dni na złożenie skargi do sądu administracyjnego.

– Mam opracowany przez specjalistów raport oddziaływania na środowisko, który został pozytywnie zaopiniowany przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska. Także powiatowy inspektor sanitarny nie wniósł żadnych uwag. Tymczasem uzasadnienie SKO liczące 11 stron podnosi m.in. takie sprawy, jak to, że zwały ziemi po wykopach zepsują okoliczny krajobraz. Zwróciłem się do firmy, która raport opracowała z pytaniem, czy uważają, że uzupełnienie raportu zgodnie z uwagami SKO jest zasadne. Czekam na odpowiedź i dopiero wtedy podejmę decyzję czy będę się odwoływał czy nie – powiedział „Gazecie Jędrzejowskiej” inwestor Robert Fatyga.