Pielęgniarki z jędrzejowskiego szpitala zapowiadają pikietę i masowe odejścia z pracy

Szpital

Jędrzejów. Pielęgniarki ze szpitala powiatowego domagają się podwyżki swoich pensji. Zapowiadają protest w tej sprawie: chcą zorganizować pikietę uliczną, a w następnej kolejności odejść od łóżek pacjentów lub ogłosić masowe zwolnienia.

– Odkąd Artmedik przejął szpital, nie dostałyśmy żadnej podwyżki wynagrodzenia. W 2008 r. roztaczano przed nami ciekawe perspektywy, a tymczasem nic się nie zmieniło. Każda nasza prośba rozbija się o mur. Nigdy nie było dla nas pieniędzy, podczas gdy dla innych grup zawodowych zawsze się znajdują. Nie mamy nic: ani socjalnego, ani „13”, przez lata kupowałyśmy odzież ochronną za własne pieniądze. Myślałyśmy, że dostaniemy wyrównanie do 2000 zł brutto, minimalnego wynagrodzenia, które obowiązuje od 1 stycznia br., zamiast tego włączono nam dodatek za wysługę lat. Ciągle nas się prosi o cierpliwość i wyrozumiałość, cały czas nas się zwodzi. Ostatnio, po kolejnym spotkaniu, otrzymałyśmy odpowiedź, że pracodawca nie ma pieniędzy, a z drugiej strony wciąż mówi się o inwestycjach nie tylko w szpitalu w Jędrzejowie, które przyprawiają o ból głowy. Wychodzi na to, że my spłacamy kredyty, które zaciąga firma „Artmedik” – mówią przedstawicielki Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w szpitalu.

Pielęgniarki cały czas są w sporze zbiorowym z pracodawcą, który na chwilę został zawieszony, bo podjęte zostały mediacje. Nie odniosły one jednak żadnych skutków. Teraz zapowiadają protest w sprawie podwyżek płac: chcą zorganizować pikietę uliczną, a w następnej kolejności odejść od łóżek pacjentów lub ogłosić masowe zwolnienia.

– Ciągle słyszymy, że muszą być pieniądze dla lekarzy, bo pouciekają, to my teraz mówimy, że położymy ten szpital, bo jak odejdziemy to ciekawe czy lekarze sami dadzą sobie radę. Jesteśmy tak zdesperowane, że podjęłyśmy decyzję o zorganizowaniu w najbliższym czasie pikiety ulicznej, a w dalszej kolejności rozważamy nawet masowe zwolnienia – dodają pielęgniarki.

– Pielęgniarki nie chcą zrozumieć, że w obecnej chwili nie stać nas na podwyżki, o czym wielokrotnie były informowane. Wynika to przede wszystkim z tego, że ciągle obniżane są wyceny różnych procedur, co dla szpitala jest ogromnym problemem. Poza tym dzisiaj nie wiemy, jak nasza lecznica będzie funkcjonować od 1 października, tj. po wejściu w życie ustawy o sieci szpitali. Dopiero pod koniec czerwca będzie wiadomo, jakie oddziały zostaną w szpitalu. Może się okazać, że niektóre trzeba będzie zamknąć. Dla nas nie jest to przyjemna sytuacja, że nie możemy podnieść wynagrodzeń pielęgniarek, ale z próżnego i Salomon nie naleje – powiedział Rober Frańczak z zarządy spółki Artmedik.