Paraliż komunikacyjny na trasie Jędrzejów-Kielce

busik

Jędrzejów. Od ubiegłego tygodnia podróżujący busami na trasie Jędrzejów – Kielce mają zdecydowanie mniej połączeń. Przewoźnicy między sobą prowadzą walkę, a cierpią na tym pasażerowie.

– W poniedziałek, 5 marca, nie można było dojechać do pracy ani do szkół. To jest wręcz niepojęte, by dochodziło do takich sytuacji. Przewoźnicy zamiast konkurować ze sobą jakością usług, odpowiednim taborem, punktualnością, to walczą nie licząc się wcale ze swoimi klientami – mówili zdenerwowani podróżni.

Jak się okazuje problem wziął się stąd, że pod koniec 2016 r. dwóch przewoźników zrezygnowało z prowadzenia usług na tej trasie. Opuszczone kursy chciała przejąć inna firma, dostała nawet zezwolenie z Urzędu Marszałkowskiego. Od tej decyzji odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego złożyła konkurencyjna firma przewozowa, obsługującą również tę trasę. SKO uchyliło decyzję Urzędu Marszałkowskiego i nakazało ponowne rozpatrzenie sprawy, gdyż dopatrzyło się błędów formalnych.

Jak powiedział „Gazecie Jędrzejowskiej” sędzia Grzegorz Hopkowicz z SKO, Urząd Marszałkowski nie powiadomił zainteresowanych stron, dlatego decyzję uchylono i przekazano do ponownego rozpatrzenia.

Inne zdanie w tej sprawie na Urząd Marszałkowski.

– Decyzja kieleckiego SKO jest bezprecedensowa. W innych województwach przy rozpatrywaniu wniosków o zmianę zezwolenia na przewóz osób nie powiadamia się innych przewoźników. SKO nakazało powiadomić zainteresowanych, więc sprawę staramy się załatwić jak najszybciej – stwierdził Arkadiusz Kubiec z Urzędu Marszałkowskiego.

Z kolei firma przewozowa, która wcześniej odwołała się do SKO, złożyła wniosek o zwiększenie liczby kursów. Nowy rozkład jazdy zaskarżyła firma, której decyzję cofnięto. I tak firmy będą się odwoływać, a pasażerowie dalej będą mieli problemy z dojazdem. Część pasażerów już teraz zdecydowała się na korzystanie z usług PKP. Jak zauważają niektórzy, żałują, iż wcześniej tego nie zrobili.