Nie wolno karmić dzikich kaczek przebywających nad zalewem

herb_jedrzejowa

Jędrzejów. Przy zalewie postawiono plastikowe figurki ptaków z informacją o zakazie karmienia tych żywych. Miłośnicy ptactwa mają jednak te zakazy za nic.

Z daleka malowana kaczka wygląda jak żywa, kiedy się podejdzie bliżej można się przekonać, że to intrygujący znak informacyjny, który stoi na kiju. Napis na kaczce (a także figurkach innych ptaków) głosi: „Jestem dzika, nie dokarmiaj mnie!”. Znajoma wyjaśniająca mi pochodzenie intrygujących ptaszków oświadczyła, że takie głupie napisy jej nie interesują, bo kaczuszki są głodne. Dlatego kupuje bochenki chleba i biedne stworzenia dokarmia. Ostatnio napadł na nią łabędź, był tak głodny, że zabrał jej bułkę z ręki.

– Ktoś tam na mnie z obsługi zalewu krzyczał, że nie wolno dokarmiać, ale ja mam to w nosie – stwierdziła znajoma.

– Do niektórych, to już nic nie przemawia. Zalew to tylko 1 ha wody, jak się do niego nawrzuca chleba i innych odpadków, które niby mają dożywiać ptaki, to wszystko gnije na dnie. Tymczasem dopiero co spuściliśmy wodę i oczyściliśmy membranę rozłożoną na dnie. Dlatego zamówiliśmy w firmie reklamowej plastikowe figurki ptaków, by przypominać o zakazie dokarmiania ptactwa. Wszystkim przypominam, że regulamin miejsca rekreacyjnego, jakim jest zlew, zabrania karmienia ptaków. To miejscowe prawo, zatwierdzone uchwałą Rady Miejskiej, więc Straż Miejska może karać mandatami tych, którzy go nie przestrzegają. Obiekt jest monitorowany – mówi Michał Bąkiewicz, kierownik pływalni, mający pieczę nad zalewem.